Rok pobytu w Indonezji skłania mnie do refleksji nad pracą misyjną w tym kraju. W Indonezji cały czas jestem pod wrażeniem dobroci i ciepła mieszkańców. Ciągle bowiem spotykam się z nowymi ludźmi. Oczywiście, że większość mieszkańców Indonezji do muzułmanie, ale ja spotykam się głównie z katolikami. Te spotkania są różnorodne - od spotkań ze współbraćmi-werbistami oraz siostrami z różnych zgromadzeń zakonnych, przez spotkania z kolegami i koleżankami z kursu języka indonezyjskiego, a także z przypadkowymi lndonezyjczykami. 

Przez ostatnie trzy miesiące przebywałem na wyspie Jawa, gdzie uczyłem się nadal oficjalnego języka. Podróżowałem bardzo wiele z Jogjakarty, do Surabaya, do Malang, do Jakarty, a nawet do Batam. Wszędzie towarzyszyli mi przyjaźni ludzie. Ponieważ Indonezyjczyk jest z natury bardzo otwarty i chętny do nawiązania kontaktu z przybyszem. Tym bardziej jeśli ten gość jest białym misjonarzem i kapłanem. Wówczas obcokrajowiec jest traktowany po królewsku. Wiele osób pragnie, aby zrobić wspólne pamiątkowe zdjęcie i choć trochę porozmawiać z nowym znajomym. 

W Jogjakarcie spotykałem się głównie ze studentami i nauczycielami, ponieważ jest to miasto uniwersyteckie. Miałem nowych znajomych pośród współbraci zakonnych z różnych części Indonezji, choć głównie ze wschodniej części Indonezji, gdzie jest mnóstwo powołań do stanu zakonnego. Nawiązałem również bliskie znajomości z siostrami zakonnymi i nauczycielkami języka indonezyjskiego. Byłem często zapraszany do odprawienia Eucharystii w klasztorach żeńskich, ale także do rodzin indonezyjskich, w których mogłem jeszcze lepiej poznawać kulturę i kuchnię azjatycką. 

Wszystkie spotkania z ludźmi pozostają w pamięci i w sercu. Szczególnie jeśli doświadcza się bezinteresownej dobroci, wsparcia, ofiar ze strony ludzi, których czasem spotyka się pierwszy i ostatni raz w swoim życiu. A takich spotkań było mnóstwo - w Jakarcie mam już tylu znajomych z parafii werbistowskiej, że kiedykolwiek się tam udaję, mogę liczyć na ciepłe przyjęcie i zaproszenie na wspólny posiłek. Podobnie jest w Surabaya, gdzie poznałem rodziców naszego współbrata-misjonarza na Madagaskarze. Na gorące przyjęcie mogę również liczyć w Batam - w północnej części Indonezji, niedaleko granicy z Singapurem. Ponadto w wielu klasztorach mam znajome siostry, które zawsze z radością powitają gościa z zagranicy. 

Powolutku zadomawiam się w Indonezji, a konkretnie na wyspie Flores we wschodniej części kraju. Korzystając z kontaktu przez internet mogę komunikować się z wszystkimi znajomymi. Często zatem zapewniam o modlitwie i proszę o modlitwę wstawienniczą. Wszyscy bowiem potrzebujemy dobrych relacji, a także zapewnienia, że jesteśmy akceptowani i poczucia bezpieczeństwa. Indonezja daje takie poczucie dlatego właśnie, że ludzie są bardzo pozytywnie nastawieni i otwarci. Oczywiście nawiązywanie relacji to długi proces. Cały czas uczymy się nawzajem siebie. Jednak Indonezyjczycy potrzebują relacji z ludźmi z Europy, a Europejczycy potrzebują relacji z nową i bogatą kulturą Azji. Zatem powinniśmy być wdzięczni dobremu Bogu Ojcu, że pozwala nam spotykać się na ziemi i wzajemnie ubogacać przez kontakty, rozmowy i dzielenie się życiem. 

Spotkania z ludźmi

16 grudnia 2019

Zrobione w WebWave CMS

trzebuniak@outlook.com

Google+

Facebook

Twitter

Linkedin

Modlitwa Zgromadzenia
Słowa Bożego

Przed światłością Słowa i Duchem łaski, niech ustąpią ciemności grzechu i noc niewiary. A Serce Jezusa niech żyje w sercach ludzi.

(Święty Arnold Janssen)