Pod koniec listopada 2018 roku doleciałem szczęśliwie na Flores, a towarzyszył mi w podróży z lotniska w Surabaya do Maumere o. Hans Weritz, SVD, który już prawie 50 lat pracuje tutaj na parafii. Leciałem w nieznane, choć wiedziałem, że na tej wyspie pracują już od dziesięcioleci misjonarze z Polski. Miasto Maumere nie wygląda już tak okazale jak miasta na wyspie Jawa. Ale i tak rozwój tego regionu wygląda imponująco w porównaniu do lat 60-tych, kiedy pierwsi misjonarze z Polski dotarli na wyspę swojego przeznaczenia misyjnego. 

Droga z Maumere do seminarium w Ledalero jest kręta i zajmuje około 30 minut. Przyjechaliśmy prawie na obiad i od razu zacząłem zawierać nowe znajomości ze współbraćmi w ślubach wieczystych, którzy pracują w tutejszej wspólnocie. Ojców i braci jest około 40-tu, a kleryków prawie 250-ciu. Zatem jest to jedno z największych seminariów na całym świecie. Najpierw przywitali się ze mną współbracia na spotkaniu wieczornym w środę, a następnego dnia w czwartek miałem możliwość przedstawienia się klerykom na wieczornej Eucharystii. Jak zwykle powiedziałem kilka prostych zdań w języku indonezyjskim, co zostało przyjęte bardzo serdecznie przez wszystkich. 

Warunki mieszkaniowe są proste, ale też niczego nam nie brakuje. Choć nie ma ciepłej wody w łazience, to nie jest to wielkim problemem, gdyż temperatura w czasie trwania pory deszczowej wynosi także ponad 20 stopni Celsjusza. Roślinność powoli budzi się do życia, po wielu miesiącach bez deszczu. Zieleń i roślinność tropikalna, odgłosy dochodzące z lasu tuż za balkonem sprawiły, że pierwsze noce minęły spokojnie. Oczywiście cały czas uczę się wszystkiego, począwszy od języka indonezyjskiego, poprzez kulturę azjatycką, a także smakowanie coraz to nowych potraw,  w tym głównie owoców morza i różnego rodzaju ryb. Ponadto na jadalni przygotowany jest zazwyczaj również chleb tostowy, który tutaj traktuje się jako przekąskę. 

Na pierwszy weekend zostałem zabrany przez o. Prowincjała w odwiedziny do Polaków, którzy pracują w tymże regionie Indonezji. Pojechaliśmy zatem w podróż do Ende, głównej siedziby werbistów na Flores, a następnie do "Ogrodu Miłosierdzia" założonego przez o. Czesława Osieckiego. Kolejny przystanek był u o. Tadeusza Grucy, który wybudował domy rekolekcyjne i wypoczynkowe w Riung i Roe. Choć za kilka lat będzie obchodził 60-tą rocznicę święceń kapłańskich nadal jest bardzo aktywny i chętnie służy wszelaką pomocą. Opowiadał mi o działalności werbistów, którzy zaczynali wszystko od podstaw wśród miejscowej ludności. 

Pierwsze spotkanie z wyspą Flores i ludźmi, którzy tu mieszkają wskazuje, że misjonarze mają się tutaj dobrze, a Pan Bóg im błogosławi. Seminarium tętni życiem, modlitwa i śpiewy zachęcają do uwielbiania Boga za cuda, których dokonuje w najdalszych zakątkach ziemi. Jak niegdyś Apostołowie nieśli Dobrą Nowinę na krańce Cesarstwa Rzymskiego, tak teraz misjonarze werbiści docierają z Ewangelią do serc wszystkich ludów i grup etnicznych w Indonezji. Nie ma granic dla łaski Bożej i darów Ducha Świętego. Z nadzieją zatem rozpoczynamy kolejny Adwent i oczekujemy wspólnie na przyjście naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Pierwsze dni na Flores

02 grudnia 2018

Zrobione w WebWave CMS

trzebuniak@werbista.pl

Google+

Facebook

Twitter

Linkedin

Modlitwa Zgromadzenia
Słowa Bożego

Przed światłością Słowa i Duchem łaski, niech ustąpią ciemności grzechu i noc niewiary. A Serce Jezusa niech żyje w sercach ludzi.

(Święty Arnold Janssen)